Rozdział 37, Jeaniene Frost - Nocna Łowczyni 5 - Po tej stronie grobu

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Rozdział 37
Nawetniemrugnłam, gdygapiłaminaMarieDla kogoktojej nie nał
widok jednego idącego gula nie powinien wyglądać prerażająco. Ale ja
wiediałamżeMariemogłabywewaćarmiScątkówbywalcyłydlaniej,
zanim mogłabym nawet epnąć"Ocholera”Cydołałabym prywołaćmoją
włanąarmiwytarcającoszybko, by preciwićitakiemuatakowiodniej?
Cymożepowinnam skupićmojąenerginapróbowaniukontrolowaniu, tych
którychonaprywołajeżelidołoby dotego?ZałożyłamżeMariedała mi jej
moc, bymmogła pokonaćpollyona, ale może onabyłacałycapojego
stronie? Czy wszystko comylałamoniejbyłonieprawdą?
"Dlaczego tutaj pryła?”Veritayknła do niej.
PodniosłammojąrkignorującniedowierającepojreniektóreStrażniczka
Prawa mipołałagdy jąuciałam.
"
Majesticjakmiłożewpadła”powiediałam brmiącdużopokojniej niżi
cułam. "Mamnadiejżenalałatomiejsce ponieważapryjanioneduchy
prekaałyci coałonie zjawiaibyimcić”
Jejgłbokiebrąoweocypotkałymoje, twarz miałacałkowiciebewyrau
Słanapródomiatającpojreniemcmentar, patrąc na rozrzucone ciałaguli
dookołaniejTektórenadalżyłyprykucnły wlku
"pollyonnieżyje?”Mariepytałażadnejpodpowiedi, o czym mylała, w jej
gładkimgłoie
"Bardo”odpowiediałamanimVeritamogłabymówić"Wikoćjego
najlepychporucnikównieżyje również”
Mariebyła teraz przed retągulitylkokilkanagrobkówoddielałojąodlinii
wampirów.
"A twojeplanydlainnych?”
Spojrałam a nią nów wypatrując wciekłej may Scątków mogących
ukaaćiwkażdej sekundzie.
Niemielimyanybyormalnie przedykutowaćmidyobąco zrobimy
pojmanymigulamialeniecekałam, by poradzićikogo, odpowiediałam
od razu.
"Pozwolimy im odejć”
" Nie mażadnejwładybypodjąćtakądecyj”Veritawarknła.
"Jaka szkoda”GłoMariepreciął powietrze, nawetumarłychbypodniół
"Jeżeli bdie tak, jak mówi Cat, wtedy nie miałabym żadnego powodu
by atakowaćwa wobroniemoichludiChcpokoju. Nie zmuszaj mnie
do wojny”
Veritagapiła inaMariejejzwodniczo młodywyglądpoważniał. Miałam
tylkonadiejżeonamiaławprełocido czynienia z Marie i wieżetraszny
głokrólowejvoodoobyłotreżeniemżeonamoże uwolnićwelkirodzaj
bóluJeżelinieniemiałamcaubyprekonaćVeritas jak dzikie ąScątki.
Miałabym tylko cabypróbowaćprywołaćmojewłanealboto wszystko
zamieni iwreoiaramipo naszej stronie, tym razemMariemiałarce
splecione z przodu, w wodnico wobodnym gecie ale wiediałam,
żewytarcyłobyżeprycinie do ciałaotrypiercień.
Tylko moc Mencheresamogłabybyćwytarcającoszybka, by powstrymaćją
odwewaniakrwiąScątkówChociażwidiałam
kątem oka, jak on wchodzi
na cmentarz, pocułamulgże Denise iKirabyły z nim, nie omieliłam i
pojreć na Mencherea obawy iż jaki get motywowałby Marie
dodiałaniaJeżeliMenchereamroiłby jąto lepiej bybyłogdybyodrau
jąabił. Ona nigdy nie odpucałatakich rzeczy, cególniepry wiadkach.
Ijeżeliwyeliminujemy Apollyona, jego sojusznikówiMarie Laveau tej samej
nocyaclibymywojnami
"Cat nie ma żadnejwładybypodjąćtakądecyj”Veritapowtóryła. Obok
mnie, Bonebierałido obrony, przeciw hordzie niematerialnych abójców
"Niemniej jednak onamaracj”Veritadokońcyła.
Małobrakowałobymgłonokrzyknła ulgi. Napicie Bonesa, którecułam
prenaąwi malało równieżchociażjego postawa niemieniła i
"Onirobiąz nas niewolników”jedenguli awołałgorzko.
"Nie, nie robią” Marie powiediała, brmiąc natarcywie i upokajająco
równocenie
"PokójnieoznaczażewampirykiedykolwiekbdąrądiłynamiOninieąilni
wytarcającobyto robićTakdługojakżyjnaródguli awebdierównał
iwampiramiwile”
Niewidiałam, jak palceMarieporuająialepocułam powiew mocy
w powietrutuż przed tymjakScątkiukaałyianiąwyglądające jak
prerocytawerjaarmiipiekłaIchiloćokowała, ich energia prelałai
lodowatymialamiwdłużmojejkóryRanyporebrnychkulachamknły i
jużwicjakacćwe mnieryknłażepowinnamużyć włanej krwi, teraz,
jeżelimiałam nadiejpowtrymaniaichleMarieniewyłałaScątków
po nikogo. Ona gromadiłajeaobąronącącianktórapodniołai
wyżejniżdrewaipoeryłaidocierającwnajdalerejony cmentarza, było
ichpićraywicej, niżtychktóre prywołałam z Vladem.
"Wiwat dla naej królowej!” jeden guli awołał, "Wiwat!” wicej guli
powtóryłopodrowienieażadrżało, odichdeklaracjiwiernoci.
Marie kłoniła głow w podikowaniu iwtedy cianaScątków opadła
nikającpod ziemiąTym razemwidiałam ruch jejpalcaktórypopredił
pojawienieijejkrwi koniecznejbyodełaćmiertelnezjawy doichgrobów
Spuciłam wzrok z Marie, by erknąć na Bonesa On potrąnął głową
wcynicnymgeciektóryodwierciedlałmojewłanemyli. Przez pozbycie i
Apollyona ijegonajlepychgiermkówumożliwilimy Mariebyciekrólową
nie tylko w Nowym Orleanie, ale dlacałegonarodu guli, wniokowałamich
reakcji Jeżeli ona ama abiłaby Apollyona mogła wywołać tym wojn
domową pomidyjegowolennikamia jej. Ale jegoodejciemonabyła
teraz lojalnym zbawicielem jej ludzi i ich obrońcą
Cholera.
Spotkałamjejpojrenienotującatyakcjwjej oczach, ledwieporuając
wargami, wyeptałam otreżenie Marie mogła być teraz królową
miożercówaleonaijadieliłymyekretktóry mógł ją nicyć. Jej ludzie
nie wiwatowalibyjejtakcciągdyby wiedzieliżeonapodieliła i mocą
wampiremdającminardiakoniecnebypokonać ApollyonaIjeżeliona
próbowałaby użyćjejnowejpoycjibywcąć wojn przeciwko wampirom,
wkrótce nalałaby i w ytuacji gdie duch walczy przeciw duchowi.
Mogłabym użyćpożyconych od niej zdolnociipomócmojemupryjacielowi
Fabianowi.
lekiedyMariekłoniładomniegłow uprzejmie, nie wrogo, pocułam ukłucie
nadziei. Marie miaławielecech, ale popiechigłupotaniebyły midynimi
wiconawiediałatowystko. Z niewiarygodnymi mocami, którepoiada
wielewampirów, plus to co mam od Marie, wiedza o duchach i wiadomoćjak
ważnąrol mogliby odegraćwbitwieanewampirówiguli były doć
wyrównane, nawet ze dolnociamiMarie
Szala prechyliłaikiedymierćGregora uczyniłaMarie jedynąprywódcynią
guli, ale byćmożetarównowaga była zamierzona przez Marie, kiedy muiła
mnie by pić jej krew używając jedynej groby której nie mogłabym
lekceważyćżycie Bonesa. Mogłamtylkomiećnadiejżewydarenia tego
wieczora były jej planembyapanowałpokójibyćgotową w przypadku,
gdybyniebyły.
Skłoniłamgłoww tym samym pełnym szacunku geciealenadaltrymałam
palec blisko ust. Drobnyumiechpremknąłpre jej twarz, zanim Marie
obróciła iObie naszewiadomociotaływyłaneiodebrane.
"Chodcie”Mariepowiediała do guliktórepreżyły. "Odejdziemy razem. Nie
macie czego iobawiaćichtrony. Teraz panujepokój”
Jak jeden, guleacłyićaMarie, kiedyonaobróciłaibywyjćcmentara
tą samądrogąktórą przyłaZastanawiałamicyoniodebraliotreżenie
ukrytewjejwypowiediżeterapanujepokój Jaodebrałam i jeszcze raz
pocułam ukłucie nadieiJeżeliktóry z nich wróciłbybyropocąćnów
walkwampirami, odkrylibyże gniew królowejvoodoobyło wiele gorszy,
niżtocojalubjakiinnywampirmógłbyimrobić.
"Ona nie użyłażadnegoaklcia”Veritaepnła zaskoczona.
Połałam jej krótkiemconepojrenie"Todlatego, że ona nie praktykuje
carnejmagiionajetcarną magią”PowiediałampowtarającłowaMarie.
"Cymożemy jej auać?”Veritapytała Mencheresatakcichoże ledwie
ją ułyałam.
Onruciłamylonepojreniew kierunku gdzie Marie opuciła cmentarz,
zanim erknąłwmoimkierunku.
"Możemyauaćjej, alewgranicachroądku”Menchereodpowiediał
wkońcu"Poatymjeszcze zobaczymy”
Patrzyłamw kierunku, gdzie niknła królowavoodoo. Czas pokaże prawdziwe
motywy Marie. Do tego czasu muielimypokładać kawałkiiruać
Mówiącokawałkach . . .
Ruciłampojreniedookołanapootałocipobitwie. Porozrzucane końcyny
ciałaiiemiawróżnychciemnychłatach od krwi. Co za bałaganMuielibymy
spalić wikoć obarów gdie bitwa miała miejsce , pobyć i krwi
nieumarłychi na wszelki wypadek równieżkrwi DeniseZadwonido Tatea,
żebypowtrymał miejcowychpolicjantów, gdy wzniecimy ogień. To nadal
było diwne ucucie wiedieć że Tate był tym którym porozmawiam
o opanowaniu sytuacji, zamiast ułyećgłoDona na linii, kiedy zadzwoni.
Nawetmylenieomoimwujkupowodowałożewydawałomiiiżwidgo
kątem oka; ubranego w garnitur i krawatarewłoygładkoaceane,
zmarszczone brwi, jak to zwykle robiłkiedybyłrodrażnionyalboamylony
Kilka razy preotatniedieićdnimirażmojegowujkaukaywałmii,
ale znikał jak tylko odwracałam i Smutek powodował zabawne rzeczy
ludziom ale nie obróciłam i jece Miałam srebrne kule do wyjcia
mojegociałaimnótwoinnychniepryjemnych rzeczy do zrobienia, ale tylko
prekilkachwilchciałamudawaćżeDon byłnadale mną
" NakrewLucyeraniewierwto”Boneyknął.
OdwróciłamiwtedyZgodnieocekiwaniemobramojegowujkaniknął
ale zaskoczyłomnieto, żeBone wpatrywałi w to samo miejceamnąjego
usta byłyotwarte jakby . . .
Jakby obacyłducha
"Nie”wetchnłam.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • korneliaa.opx.pl