Ruchomy zamek Hauru - Hauru no ugoku shiro (2004) CD1, Fabularne(2)

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
00:00:00:www.napiprojekt.pl - nowa jakoć napisów.|Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.00:01:06:RUCHOMY ZAMEK HAURU00:01:40:Sophie?00:01:41:Włanie zamknęlimy sklep,| napracowała się dzisiaj wystarczajšco.00:01:44:Może tym razem poszłaby z nami?!00:01:46:Nie, lepiej to dokończę.|Wy idzcie i bawcie się dobrze.00:01:49:No dobrze, jak uważasz.00:01:52:- Idziemy dziewczęta!00:01:55:- Spójrzcie, to zamek Hauru!00:01:57:- Gdzie?00:02:11:Zniknšł!00:02:12:Nie, schował się tylko we mgle.00:02:16:Słyszała o tej dziewczynie, Marcie, z Południowego Miasta?00:02:19:Mówiš, że Hauru skradł jej serce.00:02:20:Teraz będę się bała wychodzić.00:02:23:Nie martw się, zabiera tylko ładne dziewczyny.00:02:27:No dobrze, idziemy.00:04:35:Wyglšda na to, że mała myszka zgubiłš drogę.00:04:38:Nie, nie zgubiłam się.00:04:39:Ta mała myszka wyglšda na spragnionš.|Powinnimy zabrać jš na filiżankę herbaty.00:04:43:Nie, dzięki. Moja siostra mnie oczekuje.00:04:45:Jest naprawdę liczna jak na myszkę.00:04:48:Tak w ogóle, to ile masz lat?|Mieszkasz w tym miecie?00:04:50:Zostawcie mnie w spokoju!00:04:53:Twoje wšsy płoszš wszystkie dziewczyny.00:04:55:Gdy się boi, robi się jeszcze słodsza.00:04:58:Tu jeste, kochanie, przepraszam za spónienie.00:05:00:Wszędzie cię szukałem!00:05:02:Jestemy tu zajęci!00:05:03:Naprawdę?00:05:05:Jak dla mnie, wasza dwójka włanie nas opuszcza.00:05:12:Hej... co... |nie... możemy... się... zatrzymać...00:05:15:Nie miej im tego za złe,00:05:17:tak naprawdę nie sš tacy li.00:05:20:Tego wieczora będę twojš eskortš.00:05:23:Ja tylko idę do piekarni.00:05:26:Nie przestrasz się, ale kto mnie ledzi.00:05:28:Zachowuj się normalnie.00:05:50:Przepraszam, wyglšda na to, że cię w to wplštałem.00:05:56:Tędy!00:06:11:Teraz rozprostuj nogi i zacznij ić.00:06:19:Widzisz? |To nie takie trudne, prawda?00:06:37:To w tobie naturalne.00:06:53:Upewnię się, że ich odcišgnšłem.00:06:56:Poczekaj chwilę, zanim wyjdziesz.00:06:58:Dobrze.00:07:00:Dobra dziewczynka.00:07:14:Proszę.00:07:15:Proszę tę bombonierkę.00:07:19:Co?00:07:27:Sophie?00:07:29:Lettie.00:07:30:Co się stało? |Kto mi włanie powiedział, że wylšdowała na balkonie.00:07:34:Więc to się wydarzyło naprawdę,|to nie był sen.00:07:37:Lettie, możesz przyjć do mojego biura?00:07:39:Powinnam wracać do pracy.|Dzięki, Lou!00:07:44:W takim razie to musiał być czarodziej.00:07:48:Ale był dla mnie bardzo miły.00:07:50:Uratował mnie, Lettie.00:07:52:Oczywicie. |Próbował skrać twoje serce.00:07:56:Miała dużo szczęcia, Sophie. |Gdyby tym czarodziejem był Hauru, pożarłby je.00:08:01:Nie zrobiłby tego.| Hauru robi to tylko pięknym dziewczętom.00:08:04:Przestań!00:08:06:Musisz bardziej uważać, tam jest niebezpiecznie.00:08:09:Nawet o Czarownicy z Pustkowia słychać teraz częciej.00:08:14:Słuchasz?00:08:21:Lettie, czekolada, którš zamówiła jest gotowa.00:08:23:Bobra, już idę.00:08:25:Dzięki.00:08:28:Lepiej już pójdę. |Chciałam się upewnić, czy u ciebie wszystko w porzšdku.00:08:34:Czeć, Lettie. |Dzień dobry, jak się pan miewa?00:08:37:Sophie, naprawdę chcesz spędzić resztę swojego zycia|w tym sklepie z kapeluszami?00:08:42:Ten sklep był tak ważny dla taty, a ja jestem najstarsza.00:08:46:Nie pytam, czego chciałby tata,|pytam, czego ty pragniesz.00:08:50:Widzisz...00:08:51:Do zobaczenia, Lettie.00:08:53:Dobrze było pana widzieć!00:08:54:Ciebie też.00:08:55:Lepiej już pójdę.00:08:56:To twoje życie, Sophie! |Zrób raz co dla siebie, dobrze?00:08:59:Pa, Lattie.00:10:08:Przepraszam paniš, ale sklep już zamknięty.|Mogłabym przysišc, że przekręciłam klucz w zamku.00:10:12:Musiałam zapomnieć.00:10:15:Co za marny sklep.| Nigdy nie widziałam tak marnych, małych kapeluszy.00:10:21:Zostało tak po twoim marnym ojcu.00:10:26:Obawiam się, że musi pani wyjć.00:10:34:Drzwi sš tutaj, proszę pani.|Zamykamy!00:10:37:Stoisz przed Wiedmš z Pustkowia, to odważne.00:10:41:Wiedma z Pustkowia?00:10:50:Najlepsze w tym zaklęciu jest to,| że nie możesz nikomu o nim powiedzieć.00:10:54:Pozdrowienia dla Hauru.00:11:43:To naprawdę ja, czyż nie?00:11:45:Tylko się uspokój.00:12:04:Uspokuj się.00:12:06:Nie ma powodu do paniki, Sophie.00:12:10:To tylko zły sen.00:12:12:Wejd do rodka i id spać.00:12:15:Wszystko będzie dobrze, Sophie.|Wszystko będzie dobrze.00:12:30:Popatrzcie, kto wrócił.00:12:32:Witamy paniš.00:12:33:- Wróciła pani.|- Witamy w domu.00:12:35:Co o tym mylicie?|To fason popularny w Kingsberry.00:12:38:Urocza.00:12:39:Wiem, nasi klienci będš zachwyceni.00:12:42:Sophie!|Sophie?00:12:44:Obawiam się, że pani córka jeszcze dzisiaj nie zeszła.00:12:47:To dziwne, ciekawe co się stało?00:12:52:Sophie?00:13:00:Nie wchod tutaj!00:13:02:Bardzo sie przeziębiłam.00:13:04:Nie chcę, żeby się zaraziła.00:13:07:Masz straszny głos.00:13:09:Jak 90-cio letnia kobieta.00:13:11:Zdecydowałam się nie wychodzić dzisiaj z łóżka. |Możesz ić.00:13:14:Cóż... jeli nalegasz.00:13:18:No dalej...00:13:32:Nie jest jeszcze tak le, prawda? |Jeste w dosyć dobrym stanie,00:13:35:a twoje ubranie wreszcie na ciebie pasuje.00:13:41:Ale nie możesz pozostać tutaj dłużej.00:13:55:Staroć jest gorsza niż mylałam.00:14:03:Piszš, że księżniczka zaginęła. |I obwiniajš o to nas.00:14:22:Przepraszam, nie przydałaby się pani pomoc?00:14:25:Poradzę sobie. Dziękuję za dobre chęci.| To bardzo uprzejme.00:14:29:Jasne, z tyłu jest trochę miejsca, jeli pani chce.|A gdzie się pani wybiera?00:14:32:Tylko trochę dalej, niż wy się wybieracie.00:14:40:Jeste szalona, jeli tam idziesz, babciu.00:14:42:Nie ma tam nic oprócz wiedm i czarodziejów.00:14:45:Dziękuję! |Będę o tym pamiętała!00:14:47:Czy ona wybiera się na pustkowia sama?00:14:50:Powiedziała, że szuka swojej młodszej siostry.00:15:06:Z tymi nogami nigdy tam nie dotrę.00:15:11:Przynajmnie zęby mam jeszcze swoje.00:15:21:Z tego byłaby dobra laska.00:15:24:Ruszamy.00:15:32:Może jest zbyt duża.00:15:45:A to uparty badyl.00:15:49:Nie poddasz się tak łatwo, babuniu!00:16:04:Ty tylko strach na wróble.|Mylałam, że to jeden z tych dziwolšgów.00:16:09:Ale jakim cudem ty tak sam stoisz?00:16:15:Twoja głowa jest zrobiona z rzepy!00:16:17:Od dziecka nie lubię rzepy.00:16:20:Przynajmniej teraz tak nie leżysz.00:16:23:Bywaj.00:16:32:Jest za zimno.00:16:34:I nadal widać miasto, ledwie się poruszam.00:16:42:Odejd! Nie id za mnš!|Nie musisz mi dziękować!00:16:45:Nie jeste mi nic winien!00:16:47:Jestem pewna, że jeste pod wpływem jakiego zaklęcia,00:16:50:a ja mam doć wiedm i zaklęć.00:16:53:Znajd sobie lepiej jakie pole i stań tam!00:17:16:Dziękuję. Ta laska jest doskonała!|Włanie tego potrzebowałam.00:17:20:Jeli chcesz wywiadczyć mi jeszcze jednš przysługę,| to mógłby pobiegać i znaleć miejsce na nocleg.00:17:35:Chyba na staroć znalazłam sobie przyjaciela.00:17:49:Statek bojowy.00:17:54:Dlaczego na staroć jest tak zimno?00:17:56:Jestem gruba jak nigdy a wiatr przeze mnie przelatuje.00:18:14:Kto rozpalił ogień.|Czyżby w pobliżu stał jaki dom?00:18:38:Sprowadziłe zamek Hauru, Rzepia Głowo.00:18:42:Niedokładnie to miałam na myli, |gdy prosiłam, żeby znalazł mi schronienie.00:18:56:Popatrz na to. |Nazywajš to zamkiem?00:19:19:Czy to wejcie?00:19:23:Zwolnij!00:19:27:Wielkie nieba!00:19:30:Zdecyduj się, czy chcesz mnie wpucić, czy nie.00:19:38:Mój szalik!00:19:52:W rodku jest miło i ciepło, więc wejdę.|Mój szalik, dziękuję.00:19:58:Jestem pewna, że Hauru nie zjada serc |takich starych kobiet jak ja.00:20:04:Miło było cię poznać.00:20:06:Od dzisiaj jeste moim ulubionym warzywem.00:20:09:Uważaj na siebie, Rzepia Głowo.00:20:58:Ale rudera. |Inaczej wyobrażałam sobie zamek.00:21:11:W byciu starš dobre jest to,|że nic nie może cię przestraszyć.00:21:26:Nie zazdroszczę pani, to bardzo zła klštwa.00:21:29:Trudno będzie jš zdjšć i minie dużo czasu| zanim się jej pani pozbędzie.00:21:33:Ogień przemówił.00:21:35:Niech zgadnę, nie może pani nikomu o niej powiedzieć, prawda?00:21:38:Ty jeste Hauru?00:21:39:Nie, jestem niesamowicie potężnym demonem ognia o imieniu Calucifer.|Lubię to robić raz na jaki czas.00:21:44:Ognisty demon.| W takim razie powiniene być zdolny do złamania mojej klštwy.00:21:49:Może tak a może nie.00:21:50:Jeli znajdziesz sposób na zdjęcie zaklęcia ze mnie,| ja zdejmę zaklęcie z ciebie.00:21:55:Zgoda?00:21:56:Jeli jeste demonem, skšd mogę wiedzieć,|czy można ci zaufać?00:21:59:Obiecujesz mi pomóc, jeli ja pomogę tobie?00:22:02:No nie wiem, paniusiu,|demony nie składajš obietnic.00:22:05:Więc poszukaj kogo innego.00:22:08:Przestań! |Powinna mi współczuć?00:22:10:Przez to zaklęcie utknšłem w tym zamku |i jestem traktowany jak niewolnik.00:22:14:To mnie doprowadza do szału. |Podgrzej wodę, przesuń cianę...00:22:19:Poruszała kiedy zamkiem?00:22:21:Jeli odkryjesz tajemnicę wišżšcš mnie z Hauru,|złamiesz moje zaklęcie.00:22:25:Po tym ja z łatwociš zdejmę zaklęcie z ciebie.00:22:29:No dobrze, umowa stoi.00:22:35:Hej, paniusiu!00:22:43:Lepiej wrócę.00:22:45:Pomóż mi, to ja pomogę tobie.00:23:42:Kim jest ta pani?00:23:44:Nadbrzeżne Miasto!00:23:45:Jak ona się tu dostała?00:23:54:Chwilka!00:24:00:Pan burmistrz, dzień dobry.00:24:02:Dzień dobry, sir.|Czy wielki czarodziej Jenkins jest w domu?00:24:06:Obawiam się, że w tej chwili mój mistrz jest nieobecny.00:24:08:Podczas jego nieobecnoci, ja mówię za niego.00:24:11:Oto zaproszenie od jego wysokoci króla.00:24:14:Czas wojny nadszedł.00:24:16:Jego wysokoć wymaga stawienia się każdej wiedmy |i czarodzieja naszej ziemi.00:24:20:Czarodziej Jen... [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • korneliaa.opx.pl